22.10.2019

Przeczytałem Lista. Dziennik 2005 Andy Rottenberg. Ta kobieta to ma łeb. Choć życia mamy kompletnie inne, to i tak wyłapałem kilka momentów, które skrzętnie zaznaczyłem sobie w Kindle’u. Trzy moje ulubione na teraz:

Jestem domatorką. Chcę siedzieć spokojnie przed telewizorem. Głaskać koty. A może nawet leżeć twarzą do ściany, jak Marek Holzman. Po co się tak kręcić po świecie? Po co ta codzienna bieganina? Czy to nie wszystko jedno, czym się w życiu zajmujemy? Przecież jesteśmy na świecie tak krótko.

Chcę na emeryturę. Będę mieć oko na drzwi, wpuszczać i wypuszczać koty. Dreptać do sklepiku po bułeczkę. Doglądać roślinek. Zapomnę wspomnień. Nasza ścieżka pod sosnami stoi pusta.

Zewsząd padają słowa. Dużo słów. Bardzo dużo słów. Za dużo.

Lubię ten stan po przeczytaniu książki, takiego wykonanego zadania od początku do końca. Tak, jak po wyjęciu świeżego, pachnącego Lenorem prania. Ciekawe czy po przeczytaniu mojej też tak ktoś będzie miał.

Teraz muszę nadrobić komiksy. Przygody kaczek z Kaczogrodu, a także kilka mang o ciekawych opisach okładkowych lub grafikach na okładkach (absolutnie kupuję wzrokiem) czeka na półce i się w końcu doczeka.

Ale póki co trochę pooddycham głęboko, to sprawia mi większą radość niż jakiekolwiek człowiekowate. Oddycham.

Comments

Pasiap1902 pisze:

Myślę, że po przeczytaniu Twojej książki będę miała w sobie więcej uczuć niż dziś mam świadomość, że potrafię odczuwać…

babiega pisze:

Jaki Ty jesteś ludzki… niesamowite.

Dodaj komentarz